2000. 02. 25. Gatunek: Komedia, Film sensacyjny. Barwny (negatyw: Kodak), dźwięk: Dolby Stereo, 2736 m, 96 min. Okres zdjęciowy: 9 czerwca - 14 lipca 1999. Lokacje: Jelenia Góra, Warszawa, Konstancin-Jeziorna (willa "Jerychonka"). Kuba Brenner jest młodym, dobrze zapowiadającym się skrzypkiem, który w wyniku splotu wyjątkowo
G Ale nie bój nAic - minie jaakiś Hczas Poczuj chłeodny śwAit, wszystko przeejdzie cAi U-u-Du, chłGopaki, u-u-Du, nie płGaczą U-u-eu, chłopAaki, u-u-eu, nie płAaczą Nie, nie, nhie B Nie, nie, nDie E7 G A h NDie masz kaski - hodpuść sobie JDutro przecież theż jest dzAień MDoże kiedyś chi pomogę MDoże ty nie wysthawisz mnAie
Do tego stopnia znam go na pamięć, że już nawet nie zauważam które teksty z mojego codziennego życia zostały zaczerpnięte z tej produkcji. Dziś nareszcie możemy zacząć tydzień na Marudzeniu, który z marudzeniem nie będzie miał wiele wspólnego – no, tak przynajmniej będzie z mojej strony.
Sprawdź na jakim kanale telewizyjnym oglądać Chłopaki nie płaczą - za pośrednictwem kanałów live stream za darmo. Inne programy z kategorii Komedia na kanale CANAL+ Seriale HD 06:05 07.11.2023
Chłopaki nie płaczą (2000) Kuba Brenner, młody skrzypek, przypadkowo zostaje wciągnięty w gangsterskie porachunki. Postanawia pomóc swojemu przyjacielowi Oskarowi, który jest nieśmiały i ma kompleksy, w skorzystaniu z usług agencji towarzyskiej.
RR Brygada - Chłopaki nie płaczą feat. Zeus - tekst piosenki, tłumaczenie piosenki i teledysk. Zobacz słowa utworu Chłopaki nie płaczą feat. Zeus wraz z teledyskiem i tłumaczeniem.
Tymczasem Kuba wyjeżdża do Francji. Przed odlotem żegna się z Oskarem i Lilianą, którzy spodziewają się dziecka. Okazuje się, że Rudolf, wykładowca Kuby także wyjeżdża, lecz do Mediolanu. Bolec dogaduje się z ojcem i ogłasza mu, że kończy z życiem gangstera i wchodzi na rynek muzyczny jako producent.
Tak dzisiaj wygląda Tomasz Bajer, czyli filmowy Laska z "Chłopaki nie płaczą". Tomasz Bajer pamiętany jest przede wszystkim z roli Laski, którą zagrał w filmie "Chłopaki nie płaczą". Co
Chłopaki nie płaczą (chłopaki nie płaczą) Chłopaki niech płaczą, chłopaki niech płaczą. Chłopaki niech wiedzą, że wolno im czuć. Jebać kulturę maczo, chłopaki niech uczą się używać słów. A nie łapać za gardło, dotrzymywać danego słowa po grób. I nie pakować się w bagno, mijają się z prawdą. Robią znowu salto
Wyniki wyszukiwania frazy: chłopaki nie płaczą. Strona 27 z 666. Nie płacz Ewcia Myśl 13 lutego 2021 roku, godz. 16:23 W moich oczach
g9WNcHt. Drogie dzieci, nadeszła pora gdy sympatyczne jeże... moment, wróć, to nie ta bajka. Jeszcze raz - dawno, dawno temu, choć w sumie to nie tak bardzo (bo w w roku 2000), w odległej krainie, która niektórym jest w sumie tak jakby bliska (bo to Warszawa) mieszkał sobie Kuba Brenner. Chłopak jakich wielu, z pasją i możliwościami. Student Akademii Muzycznej i bardzo obiecujący skrzypek - pewnego razu spotyka go jednak fala nieszczęść. Rzuca go dziewczyna, która swoją drogą jest tępą blond - idiotką. Dodatkowo chłopak zasypia na ważny egzamin i nie jest dopuszczony do życiowej szansy - konkursu we Francji. Jakby i tego było mało - żeby pomóc nieśmiałemu koledze, Oskarowi, zgadza się towarzyszyć mu, gdy zaprasza dwie dziewczyny z agencji towarzyskiej. Potem okazuje się, że panowie nie za bardzo mają czym zapłacić i alfons Czesiek zabiera im bezcenny eksponat. W poczuciu winy nasz Kubuś będzie musiał rzeczoną figurkę odzyskać. Wtedy to wplątuje się w niezłą mafijną aferę. Wszystko jest opowiedziane w bardzo luźny sposób. Konstrukcja filmu jest lekka, łatwa i przyjemna. Można mieć wrażenie, że każda scena to osobny skecz - non stop trafiają się jakieś przekomiczne sytuacje czy perfekcyjnie dobrane wymiany zdań, które z miejsca powalają. Z jednej strony mamy poważnych panów w garniturach - Fred i Grucha przyjechali z wybrzeża do stolicy "ubić interes", a w rzeczywistości zrobić przekręt kosztem pewnego "szefa" z Warszawy. Jest to świetny duet - "mózg" grany przez Cezarego Pazurę non stop wygłasza cięte komentarze w stosunku do nieco mniej rozgarniętego kolegi, w którego wcielił się wręcz idealny do tej roli Mirosław Zbrojewicz. W ogóle, mam wrażenie, że wszyscy aktorzy są niemalże stworzeni do tego, żeby zaistnieć na ekranie właśnie jako swoje wcielenia z "Chłopaków nie płaczą". A już mistrzostwo to Laska - wiecznie zajarany kumpel Kuby i Oskara. Wcielający się w niego Tomasz Bajer stworzył postać - legendę. Motta życiowe w stylu "trzeba się wyluzować" i ambicje na przyszłość jak np. "jarać blanty" są co najmniej zabawne. Właściwie warte wymienienia są wszystkie napotykane indywidua, ale powiem jeszcze tylko o Bolcu. Michał Milowicz występuje jako syn wspomnianego już szefa. Musi być twardym gangsterem, chociaż wcale tego nie chce ("Nie jesteś mordercą(...) - Ale będę! - Dlaczego? - Tata mnie prosił!"). Przy okazji ogląda filmy o murzynach, żałuje, że nie urodził się czarny i dla szpanu robi sobie zmywalne tatuaże, prawie jak z gum do żucia :) No i proste pytanie - jak przy tak komicznych postaciach cały film ma nie być niesamowicie śmieszną komedią, którą można oglądać raz za razem?Nie wiem, czy stałem się prostakiem ze spaczonym gustem i kiepskim poczuciem humoru, ale śmieszą mnie przekleństwa. Zarówno w tym filmie jak i w późniejszych dziełach tego reżysera o podobnej tematyce, "Poranku Kojota" i "E=mc2" są one wstawione bezbłędnie. "Kula trafiła w tytanową płytkę, którą miał wstawioną w miejsce płata czołowego. - A co on jest, ku*wa, Robocop?". Jakoś to do mnie trafia. Żeby nie było - podobają mi się też niezmiernie dialogi z, chociażby, "Misia", gdzie "bluzgów" to raczej nie uświadczymy. Niemniej - tu są potrzebne i znakomicie spełniają swoją rolę. Warto też wspomnieć o smaczkach i różnych nawiązaniach. Portrety na ścianach w Akademii Muzycznej przedstawiają ojca Kuby Brennera (którego to Kubę gra Maciej Stuhr), a zaraz obok wisi fotografia Jerzego Stuhra. Poza tym, słyszymy takie teksty odnoszące się do rzeczywistości jak "Jestem znajomym Piaska. - A Pan? - A ja mam paszport Polsatu" czy "Nawet we Wronkach mnie tak wcześnie nie budzili". To tylko dodaje uroku. Nie ma co tu się rozwodzić nad problematyką moralną obrazu, bo... taka nie istnieje. Gdy tylko przez chwilę Oskar chce wypowiedzieć jakąś poważną kwestię i wyrazić swoje zdanie o ważnej rzeczy, jaką jest odpowiedzialność, to jego dziewczyna od razu przerywa mu, zmuszając przy tym widza do kolejnego uśmiechu. "Chłopaki nie płaczą" praktycznie można opisać dwoma słowami - rewelacyjna komedia. I nie wydaje mi się, żeby coś więcej było koniecznego do dodania. Kto nie obejrzał - niech żałuje po drodze do wypożyczalni DVD. A ten kto już widział sto razy - niech zobaczy sto pierwszy!Tagi:
Pamiętacie Laskę, syna króla sedesów z kultowej komedii ,,Chłopaki nie płaczą"? Zastanawialiście się co się z nim działo po tylu latach od premiery filmu? Ciekawy artykuł a w nim o kłopotach laski z maryśką, o tym jak dostał opie**ol od Lubaszenki i jak pozornie zwykły wyjazd na snowboard (nie pojechał bo nie miał kasy) mógł się skończyć dla niego śmiercią.,,- Po premierze każdy chciał ze mną palić maryśkę, a ja już wtedy byłem od pół roku prawie czysty – wspomina Tomasz Bajer, czyli słynny Laska z sensacyjnej komedii „Chłopaki nie płaczą”.Niewiele jest polskich komedii powstałych po 1989 roku, które mogłyby się równać z „Chłopaki nie płaczą” Olafa Lubaszenki (2000). To film kultowy, do wielokrotnego oglądania, pełen niezapomnianych kwestii i dialogów, przypominanych w rozmaitych rankingach i używanych w języku potocznym. Prawdopodobnie najpopularniejsza obok „Kilera” polska komedia ostatnich dwudziestu lat.–Nawet jak ktoś nie pamięta całości, ma w głowie sceny i teksty. To one robią film – zauważa Tomasz Bajer. Wie, co mówi – gros tych tekstów wypowiadał przecież jego bohater, niejaki Laska, wiecznie jarający zioło, wyluzowany „syn króla sedesów”.I choć Tomasz Bajer zagrał jeszcze kilka innych ról, właśnie ta najbardziej zapadła widzom w pozytywnaDziś Bajer ma 33 lata i mieszka, od października 2011 roku, w Sydney. – Przyjechałem do Australii, by nabrać pewnego dystansu do życia, którym w Polsce byłem trochę zmęczony – mówi, przyzwyczaił się do tego, że gdziekolwiek jest, w Polsce czy na świecie, ludzie go rozpoznają. – Czasem nie kojarzą twarzy, ale wystarczy, że się odezwę, i już wszystko jest jasne – śmieje się. – Polacy rozpoznawali mnie i w amerykańskich kasynach, i w Meksyku. I zawsze są to przyjemne sytuacje. W końcu, co by mówić, Laska to pozytywny jak Bajer został Laską? Może po Bajer urodził 31 marca 1979 w Poznaniu i jako chłopiec niczym specjalnym się nie wyróżniał. – Może tym, że miałem dość wyraźne tiki nerwowe. A dzieci w szkole potrafią być okrutne… Co cię nie zabija, to wzmacnia. Mnie wzmocniło i zahartowało. Stałem się bardziej odporny szkołę średnią wybrał I Prywatne Anglojęzyczne Liceum Ogólnokształcące w Poznaniu. – To był strzał w dziesiątkę – przyznaje. – Ta szkoła dała mi doskonały fundament. Nauczyłem się języka, co bardzo mi się później się okazało, nie tylko wielkiego jarania- Pod koniec licem zakochałem się z wzajemnością w maryśce – wspomina. – Zamiast przygotowywać się do matury, spędzałem całe dni na kręceniu lolków. Wciągnął mnie w to Jakob, kolega z Dortmundu. Skubnąłem jeden raz, drugi i okazało się, że… „zarąbiście” się po tym czuję. Miałem totalny luz, na wszystko. Przez jakieś pół wtedy właśnie Tomasz poznał Olafa Lubaszenkę… – Byłem na konkretnym haju, permanentne apogeum jarania. Trzymałem w płucach tak długo jak mogłem. Nie zdawałem sobie sprawy, że to już mnie tak dobrze nie Lubaszenką na hajuDo pierwszego spotkania z reżyserem doszło w jednym z poznańskich klubów, gdzie Lubaszenko umówił się z kilkoma osobami, znajomymi Bajera. – Przyjechałem na miejsce kompletnie ululany. Rozmawialiśmy głównie o narkotykach wśród celebrytów. Od razu zrobił na mnie wrażenie bystrego faceta. Na koniec powiedział, że kręci film. Zapytał mnie o numer w 1999 roku, Bajer nie miał jeszcze komórki, podał więc numer babci, u której czasowo mieszkał. Poróżnił się z rodzicami. – Płacili za moją prywatną szkołę, a ja ją zupełnie olewałem – przyznaje. – Wyprowadziłem się do babci niby po to, by w spokoju się pouczyć, ale w praktyce nadal cały czas paliłem zadzwonił po miesiącu. Bajer został zaproszony na zamknięty casting. Rolę Laski dostałem od razu – mówi. – Olaf od początku wiedział, że do niej nie ma, ale…-Półtora miesiąca później zadzwoniła pani z produkcji, informując, że w czerwcu ruszają zdjęcia. Zapytała, czy mi ten termin odpowiada. Ucieszyłem się, bo prawdę mówiąc zdążyłem już o całej sprawie zapomnieć. I tak się ruszyły 9 czerwca 1999 roku i trwały do 14 lipca. Kręcono je w Warszawie i Jeleniej Górze. Bajer spędził na planie dziewięć dni. – Jako pierwsza powstała scena, w której ja, Bąbel i Serfer [Julian Karewicz i Marcin Kołodyński – przyp. aut.] holujemy policjantów. Drugiego dnia kręciliśmy sam finał, gdy budzimy się, wysiadamy z auta i mówię: „Bunkrów nie ma, ale też jest zajebiście”.Opieprz od OlafaPora na pytanie, które wielokrotnie w następnych latach padało: „Czy grający Laskę aktor był na planie… zjarany?”-Zdecydowanie nie – odpowiada. – Jedyny moment naprawdę na haju to ten, gdy jedziemy samochodem, podajemy sobie miedzianą faję i nic nie mówimy. Reszta scen, gdy gadaliśmy, była robiona na czysto. Po tak długiej praktyce z ziołem udawanie nie stanowiło dla mnie dnia zdjęć doszło jednak do zgrzytu, który bardzo zdenerwował reżysera. – Mieliśmy grać mówioną scenę w samochodzie. Tuż przed Marcin [Kołodyński – przyp. aut.] przywiózł trochę zioła, które było dość mocne. Pomyśleliśmy: „Zjaramy się, wyjdzie naturalnie, będzie fajnie”. Ale nie było, bo ciągle zapominaliśmy tekst. Dopiero później uświadomiono nam, że każda minuta filmu kosztuje fortunę. Dostaliśmy opieprz od Olafa, zarządzono chwilową przerwę, a potem się jakoś nie tylko z dojrzałościPo zakończeniu zdjęć Bajer, który oblał na maturze historię, szykował się do sierpniowej poprawki. – Dobrze, że w ogóle ją zdałem – przyznaje. – Wcześniej powiedziałem ojcu, że do matury nie podejdę, gdyż jest mi to do niczego niepotrzebne. Na szczęście się powodu egzaminu poprawkowego nie mógł niestety pójść od razu na studia. – Jestem z natury pacyfistą, więc aby uciec przed wojskiem, zapisałem się do studium angielskiego. Znałem język, dlatego na zajęciach pojawiłem się jakieś trzy znacznie ograniczył palenie. – Siedem czy osiem miesięcy przed premierą popalałem tylko od czasu do czasu.„Wszyscy chcieli ze mną jara攄Chłopaki nie płaczą” weszły na ekrany 25 lutego 2000 roku i… od razu stały się gigantycznym przebojem. Fakt, że w obsadzie był Tomasz Bajer, wielu jego kolegów zaskoczył. – Wcześniej jakoś specjalnie się tym nie chwaliłem – wspomina. – Niestety, po premierze byłem znowu bliski dawnego uzależnienia. Wszyscy, znajomi i nieznajomi chcieli ze mną kopcić maryśkę. A ja już byłem od pół roku prawie podkreśla, choć doświadczenie palacza marihuany bardzo mu w przygotowywaniu się do roli pomogło, postać Laski nie była do niego do końca podobna. – Nie byłem aż tak życiowo rozwalony. Mogę powiedzieć, że połowa to ja, a druga połowa wynikała ze scenariusza. Zresztą, jego autor, Mikołaj Korzyński, wykonał znakomitą robotę. Nic po nim nie trzeba było były trudniejsze2000 rok był w życiu Tomasza przełomowy. Nie tylko za sprawą premiery filmu, ale i dostania się na studia filozoficzne, na Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. A już wcześniej poznał Dorotę, z którą związał się na następnych jedenaście się razem tak ładnie zazębiło, że już prawie zupełnie przestało mnie ciągnąć do jarania. Prawdę mówiąc, łatwiej mi było to rzucić niż papierosy. Dalej zdarzało mi się popalać, ale o wiele „Kosmitów” i „Na Wspólnej”W 2001 roku Bajer wystąpił w kolejnym filmie Lubaszenki, sensacyjnej komedii „Poranek kojota”, utrzymanej w podobnej konwencji co „Chłopaki…”, nakręconej przy udziale tej samej ekipy i kilku znanych z poprzedniego obrazu aktorów, w tym Michała Milowicza i Maciej Stuhra. Wcielił się w Siwego. Rola była tym razem mniejsza, ale również zapamiętana, głównie za sprawą zabawnych scen w raz Bajer współpracował z Lubaszenką w 2004 roku przy serialu „Kosmici”, opowiadającym o dwóch rodzinach, pozaziemskiej i ludzkiej. – Scenariusz miał spory potencjał, mimo wielu niedociągnięć. Polsat zamówił trzy odcinki pilotowe, ale później umarło to śmiercią zetknięciem się Tomasza z kamerą filmową było… kilka odcinków „Na Wspólnej”. Zagrał didżeja. – Musimy o tym wspominać? – śmieje się. – To nie było zbyt fajne doświadczenie. Może dlatego, że nie za bardzo mogłem się na planie odnaleźć. Na szczęście zajęło mi to tylko kilka zweryfikowało planyMożna zadać pytanie, jak to się stało, że aktor, nawet niezawodowy, który zdobył tak dużą popularność, nie poszedł za ciosem i nie zrobił prawdziwej kariery…-Po pierwsze, mieszkałem w Poznaniu, gdzie studiowałem, miałem swoje normalne życie, dziewczynę, kumpli. A wszystkie castingi odbywają w Warszawie, tu jest cała branża. Chciałem na nie przyjeżdżać, ale od śmieci Marcina Kołodyńskiego, z którym się mocno kolegowałem, nie za bardzo już miałem się w stolicy gdzie znany z „Chłopaków…” dziennikarz i prezenter telewizyjny, zginął tragicznie 1 lutego 2001 roku niedaleko Zakopanego, podczas jazdy na snowboardzie. – Marcin proponował mi, bym pojechał z nim wtedy w góry. Byłem tak spłukany, nie pierwszy i nie ostatni raz, że nie dałem rady. Ustaliliśmy, że widzimy się po jego powrocie. Dwa dni później dostałem telefon, że nie żyje…. Byłem w szoku. Mieliśmy nawet plany zrobienia wspólnie jakiegoś filmu czy programu. Życie je zweryfikowało.„Wakacje” w kasynieJak wyglądały następne lata w życiu Tomasza Bajera? Już na studiach czterokrotnie jeździł z dziewczyną w wakacje do Stanów, gdzie przez kilka miesięcy pracował, między innymi w parku rozrywki, w sieci Planet Hollywood oraz w kasynach w Atlantic City. – Najpierw byłem cashierem, do którego ludzie przychodzili wymieniać bilon z jednorękich bandytów na grubsze pieniądze, a potem main bankierem, odpowiedzialnym za znoszone do zamkniętego pokoju pieniądze i wspomina, pracował po szesnaście godzin dziennie, pięć dni w tygodniu. – Musiałem nadrobić to, że nie zarabiałem w Polsce. Jeden dzień poświęcałem na odespanie, a jeden na jakąkolwiek inną aktywność. Na koniec wyjeżdżaliśmy na tydzień czy dwa, pozwiedzać do odbębnieniaTrzy lata temu filmowy Laska zaskoczył internautów, dając się poznać jako… prezenter TV, w programie zajmującym się różnymi technologicznymi nowinkami, grami i oprogramowaniem. – Przyznam szczerze, nie czułem się w tej robocie zbyt dobrze, zwłaszcza na początku. Później jakoś się to zaczęło rozkręcać, choć ja i tak ten program po prostu październiku 2011 roku wylądował w Australii, w której sześć lat wcześniej spędził kilkanaście miesięcy. – Uwielbiam ten kraj – przyznaje. – Pozwala nabrać wspaniałego dystansu i daje znakomite luz i swobodaCzym zajmuje się na Antypodach? Uczy się w szkole biznesu oraz pracuje jako malarz pokojowy. – Mam już chyba ósmego pracodawcę, zmieniam ich częściej niż gacie – śmieje chwile spędza ze znajomymi, których ma na miejscu już całkiem sporo. – Mieszkam blisko oceanu, wszędzie blisko, raj – opowiada. – Podoba mi się tu, generalnie jest luz, swoboda i serdeczność. Są też znakomite warunki do życia. Nawet jeśli Sydney jest bardzo drogie, panuje tu nie wiem czy nie lepsza gospodarcza koniunktura niż w Stanach sprzed zaangażował się niedawno także w PR na Polskę firmy StudyWhat, zajmującej się pomocą ludziom poszukującym za granicą rozwoju w nauce i karierze. – Projekt ma ruszyć pełną parą w maju tego roku – znowu na fali!Kilka miesięcy temu ukazała się zapowiedź audiowizualnego bloga, jaki prowadzi na stronie Kilkuminutowe filmiki z cyklu „Laska na fali” mają się ukazywać co dwa tygodnie, ale na razie pomysł jest głównie w sferze planów.–Przez różne osobiste i rodzinne komplikacje oraz ogrom zajęć, w tym pracę pięć dni w tygodniu i szkołę cztery, nie jest mi się łatwo zebrać – tłumaczy. – Ale mam nadzieję, że odpowiedzialny za projekt Sławek Małyszko [II reżyser „Chłopaków…” – przyp. aut] okaże jeszcze względem mnie trochę ważne pytanieNa razie Tomasz Bajer nie planuje wracać do Poznania, choć jego wiza ważna jest tylko do maja 2014 roku. Nie ukrywa, że chciałby uzyskać w Australii status rezydenta, a następnie zdobyć drugie obywatelstwo. Za Polską, jak mówi, tęskni. – Najbardziej za rodziną, przyjaciółmi i chciałby wrócić do filmu? – Pewnie! – ożywia się. – Jak raz połkniesz bakcyla, to już go nie wyplujesz. Praca na planie to wspaniała przygoda, nawet jeśli nie jest to tak łatwy kawałek chleba jak mogłoby się wydawać. Ale to nie problem, bo sytuacje, które większość ludzi wyprowadzają z równowagi, po mnie nie pozostaje więc nic innego jak raz jeszcze posłuchać wypowiedzianej przed laty przez Laskę rady: „W ogóle, bracie, jeżeli nie masz na utrzymaniu rodziny, nie grozi ci głód, nie jesteś Tutsi ani Hutu i te sprawy, to wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie: „Co lubię w życiu robić?”.„A potem zacznij to robić”.Więcej zdjęćŹródło
Potrzebujesz szybszego ładowania wideo? Załóż konto CDA Premium i nie trać czasu na wczytywanie. Aktywuj teraz, a 14 dni otrzymasz gratis! Aktywuj konto premium Dlaczego widzę ten komunikat? CDA nie limituje przepustowości oraz transferu danych. W godzinach wieczornych może zdarzyć się jednak, iż ilość użytkowników przekracza możliwości naszych serwerów wideo. Wówczas odbiór może być zakłócony, a plik wideo może ładować się dłużej niż opcji CDA Premium gwarantujemy, iż przepustowości i transferu nie braknie dla żadnego użytkownika. Zarejestruj swoje konto premium już teraz! Włącz dostęp do 10592 znakomitych filmów i seriali w mniej niż 2 minuty! Nowe, wygodne metody aktywacji. Komentarze do: Chłopaki nie płaczą (2000) Autoodtwarzanie następnego wideo Ostatnio komentowane:
Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoruPaszport Polsatu – bilet do wszystkiego dla Gruchy Oskar daje bezcennego argentyńskiego ziemniaka Chłopaki nie płaczą – polski film komediowy, klasyka komedii przełomu tysiącleci na podstawie popularnego utworu Jeden z nielicznych polskich filmów, który śmieszy po raz setny. Fabuła[edytuj • edytuj kod] Głównym bohaterem filmu jest młody skrzypek Jakub Brenner. Pomimo olewania uczelni, podpadnięciu u przegrywa i utracie dziewczyny (która wolała Psiego Kutasa) znalazł czas, by pomóc kumplowi, Oskarowi. Jego pomoc polegała na znalezieniu dwóch kobiet – Lili (znanej jako Samanta) i Cycofon. Ze względu na problemy finansowe u alfonsa Cześka chłopaki znaleźli się w niezłych problemach. Akcja przenosi się do Kolca Stolca Bolca – gościa z kłopotami, który musi spełnić wymagania ojca – szefa półświatka Szefa. Na prośbę ojca zaprosił do swojej chaty dwóch gangsterów – Freda i Gruchę, którzy chcą zrobić deal z Szefem. Po pochwale gustu filmowego Bolca, umyciu ramienia i walce z narkomanią doszło do strzelaniny. Przypadkiem uczestnikiem strzelaniny jest Kuba, który pożyczył od kumpla Cichego granaty i poszedł szantażować Cześka – kumpla Bolca. No dobra, po prostu Kuba trafił tam przypadkiem, granatów nie miał. W każdym razie doszło do niezłej demolki. Kubę wkrótce wywieziono do Brzózek Starych, gdzie znajdują się poniemieckie bunkry. Podczas gdy Kuba kopie grób, to Fred pyta się Gruchy, gdzie kupił taki fajny sweter z serii Flood in Wrocław, 1997. Doszło jednak do strzelaniny, podczas której Fred otrzymał dwie kule i padł martwy. Tymczasem Kuba wezwał kumpla Laskę, który wraz ze swoimi ziomkami pojechali pomóc. Pomogli – ale policjantom, którym padł samochód. Pod koniec filmu Grucha trafił do więzienia, gdzie odwiedzała go Cycofon (wcześniej Grucha poderwał ją), Kuba rzępolił po Francji, Oskar zrobił dziecko Lilianie i wyleczył swoje pryszcze, a Bolec rozpoczął karierę jako Elvis Presley. Obsada[edytuj • edytuj kod] Ten, co śmieszkował na rozdaniu Orłów – Kuba Brenner Wojciech Klata – stuleja Oskar Tomasz Bajer – Laska gość do reklamowania garnków – Fred Ryszard Petru – Grucha Michał Milowicz – Bolec Joanna Mucha – Lili Bohdan Bazooka – Szef Wiktor Wektor z Kiepskich – alfons Czesiek doktor Pawica z Na dobre i na złe – Silnoręki, pracownik Szefa Paweł Deląg – Psikutas bez S Magda z Daleko od noszy – Weronika Leon Niemczyk – król sedesów Kroll – reżyseria Mikołaj Korzyński – scenariusz Marek Grechuta – muzyk (oficjalnie, bo o tym, że jego przebój wstawiono pod koniec filmu dowiedział się trzy lata po premierze) Nauki, które można wyciągnąć z filmu[edytuj • edytuj kod] Dziekan Zajączek z czasów, kiedy wraz z kolegami nie mógł poderwać panienek Chłopaki nie płaczą to nie tylko śmieszne dialogi i dobra gra aktorska. To także wielki poradnik. Dzięki filmowi możemy dowiedzieć się: że należy znaleźć sobie cel; jak mieć wyjebane (Grucha i jego sweter); że trądzik leczy się seksem; jakie zwierzęta żyją w Polsce; że Mieczysław Fogg to był równy gość; że Varius Manx miał słabe kawałki; że nie ufa się kobietom; że najlepsze swetry dostają powodzianie; że czarni Amerykanie to potomkowie afrykańskich frajerów; co to jest reinkarnacja; że Tony Halik zrobił dużo dobrego dla polskiej polityki zagranicznej; jakie pytanie należy sobie zadać w życiu; że Kaszpirowski to słaby uzdrowiciel; że w Argentynie rosną kaktusy; że tytanowa blacha chroni przed postrzeleniem w głowę; że afrykański czarodziej kosztuje kilkaset dolarów; że zgolenie głowy to niska szkodliwość czynu; że jak masz Paszport Polsatu to oglądasz za darmo koncerty muzyczne; że warto być znajomym Piaska; że Ruda ze Spice Girls jadła za dużo czekolady. Zobacz też[edytuj • edytuj kod] Cezary Pazura Maciej Stuhr Michał Milowicz Mieczysław Fogg Pytanie Laski Przypisy ↑ A właśnie, że nie! Ciasteczka pomagają nam udostępniać nasze usługi. Korzystając z Nonsensopedii, zgadzasz się na wykorzystywanie ciasteczek.
teksty laski z chłopaki nie płaczą